Zamknij X Nasza strona wykorzystuje pliki cookies. Informacji zapisywanych w plikach cookies używamy w celach statystycznych oraz w celu dostosowanie strony do indywidualnych potrzeb
użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące przechowywania oraz uzyskiwania dostępu do plików "cookies" w swojej przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę
na używanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki.

podwawelski.pl
Aktualnie jesteśAktualnie jesteś: Strona główna Podręczny informator Kościoły „Santo subito!” – człowiek w drewniakach Aktualnie jesteś
1 2 3 4 5
Strona główna Podręczny informator Kościoły „Santo subito!” – człowiek w drewniakach
„Santo subito!” – człowiek w drewniakach Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 25 kwietnia 2014 08:56

Przy ul. Tynieckiej 10, Błogosławiony Jan Paweł II zatrzymał się dłużej, podczas tej „drogi osobistych wspomnień” w 2002 roku. Tu , mieszkał z ojcem od 1938 roku. Chcieli być razem, podczas studiów polonistycznych Karola. Mieszkanie było skromne, w suterynie, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, ciemno i wilgotno. To tu, jak pisałem poprzednio, zastała Go wojna.

Początkowo władze okupacyjne łudziły, że otworzą Uniwersytet Jagielloński, była nadzieja na kontynuowanie studiów ale skończyło się to jak wszyscy wiemy aresztowaniem i wywiezieniem profesorów do obozu koncentracyjnego. Hitlerowcy wprowadzili natomiast obowiązek pracy dla mężczyzn. Na tego, kto nie pracował, czekały surowe kary, wywózka do Niemiec i głód. Na początku Karol Wojtyła był gońcem w sklepie ale to nie dawało kartek żywnościowych na 4 kg chleba, 200 g mięsa,300g cukru, 4 jajek, 700g mąki, 100g kaszy, 200 gr makarony czy marmolady na utrzymanie siebie i schorowanego ojca.

Pomocy Karolowi Wojtyle udzieliła Pani Jadwiga Lewaj, jego nauczycielka języka francuskiego, znajdując mu pracę robotnika na Zakrzówku. I tak od jesieni 1940 roku zaczął się ważny etap w życiu Błogosławionego Papieża. Praca w kamieniołomach na Zakrzówku należących do fabryki chemicznej Solvay, była ciężka. Polegała na rozbijaniu młotami kamienia wapiennego i jego załadunku do wagoników (szkoda, że ta kolejka uległa likwidacji). W 1941 roku Naszego Papieża przydzielono do pomocy w instalacji dynamitu, służącego do odłupywania skał. Tu był świadkiem śmierci jednego z robotników, którego ugodził odłamek odstrzelonej skały (o tym napisze w swoim poemacie „Kamieniołom”). W czasie tej pracy Karol Wojtyła nie zapomniał o modlitwie, a w czasie przerw czytał religijne i filozoficzne książki. Widząc to współpracownicy stwierdzili, że powinien iść na księdza. W lutym 1941 roku na Naszego Papieża spadł ciężki cios. Po powrocie do domu przy Tynieckiej 10 z pracy w kamieniołomie na Zakrzówku zastał w domu martwego ojca. Ojciec zmarł w łóżku a Karol Wojtyła nie mógł sobie darować, że nie było go wtedy przy ojcu. Całą noc modlił się przy zmarłym.

Potem Karol Wojtyła został przeniesiony do zakładów Solvay w Broku Fałęckim, gdzie wożono skały wapienne z Zakrzówka. Tu dźwigał wiadra z mlekiem wapiennym i pracował przy kotłach. W książce „Nie lękajcie się” okres ten Błogosławiony Jan Paweł II wspominał: „okres uczestniczenia w wielkiej społeczności robotniczej, stały się dla mnie szczególnym darem Opatrzności. Nauczyłem się cenić ten okres i związane z nim doświadczenie bardzo wysoko. Nie raz mówiłem, że warte ono może więcej od doktoratu…”

dr Maciej Lewandowski

(Opr. na podstawie „Przez Podgórze na Watykan”, red. Marek Cholewka, „Nie lękajcie się” Andre Frossarda, „Pielgrzym nadziei. Jestem z wami” red.zb., „Pasterz” Bernard Lecomte)

 
Reklama

Sonda

Gdzie w "ósemce" chciałbyś zamieszkać?